Większość doświadczeń, przez które przeszłam były ogromną niespodzianką, a właściwie lekcją, w której trzeba było szybko - umieć odnaleźć się w sytuacjach, które często spadały na mnie jak grom z jasnego nieba... Jednak nie mam złości ani żalu, pogodziłam się z tym wszystkim, co niesie mi życie. Nic nie jest tak naprawdę stałe. Życie ma w sobie początki, ale też - koniec, czy to się nam podoba czy nie, nie mamy na to żadnego wpływu. Jedyne co jest najlepszym rozwiązaniem, to pogodzić się i przyjmować to, co nas spotyka, czasem bardzo głęboko dotyka - rani...Na wiele z tych lekcji - nie byłam gotowa, nie byłam odporna,. byłam bardzo nieświadoma, zalękniona, nawet przez sekundę nie pomyślałam, że będę przechodziła przez różnego rodzaju doświadczenia, przeżycia...Dziś jednak, z perspektywy czasu i już większego doświadczenia i czasem jakby uodpornienia, chociaż nie wiem, czy to dobre określenie, by oddało cały tan wachlarz - bagaż przeżyć,... Dziś inaczej do tego podchodzę, już jakbym dzięki tym przeżyciom stała się ''dorosłą...'' dojrzałą, bo te różne sytuacje niespodziewane, sprawiły, że - musiałam - ''dorosnąć...'' chcąc nie chcąc, byłam jakby zmuszona - by się odnaleźć i zrozumieć to, co było całkowicie - niejasne, jak na tamten czas.,.. Dziś, jestem bardzo wdzięczna, że przeszłam przez takie doświadczenia... naprawdę... Dzięki nim właśnie przekonałam się, jak jestem silnym człowiekiem, jak silną kobietą...jak dzielnym dzieckiem i jak dzielną córką...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz