środa, 31 grudnia 2025
sobota, 15 listopada 2025
Nowe testowanie - czegoś , co widoczne będzie - gdzieś.;)
Nowe testowanie, by przekonać się, czy jest możliwe to, co uważam, że tu mogłam zmienić.
Nowe testowanie, by przekonać się, czy jest możliwe to, co uważam, że tu mogłam zmienić.
czwartek, 13 listopada 2025
13 tego wszystko zdarzyć się może...
13 tego Wszystko zdarzyć się może... Właśnie - dziś taki piękny i ważny dzień, w którym zasiało się ziarenko dla przyszłości, mam nadzieję owocnej. To taki milowy krok w przyszłość - nowoczesność.;);) Dziś jestem bardzo szczęśliwa, że się udało to, co zamierzałam.,.. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim osobom, które się do tego przyczyniły.:) Troszkę jest tych osób...;)
poniedziałek, 27 października 2025
Och Życie, Kocham Cię nad Życie...
Kocham Cię życie...
''Uparcie i skrycie
Och życie kocham Cię, kocham Cię, kocham Cię nad życie
W każdą pogodę potrafią dostrzec oczy moje młode, niebezpieczna Twą urodę
Kocham Cię życie,
Poznawać pragnę Cię, pragnę Cię, pragnę Cię w zachwycie
Choć barwy ściemniasz
Wieręe w światełko, które rozprasza mrok
Wierzę w niezmienność nadziei, nadziei
Światełko na mierzei
Co drogę wskaże we mgle
Nie zdradzi mnie, nie opuści mnie
A ja szepnę skrycie
Och życie kocham Cię, kocham Cię. kocham Cię nad życie
Choć barwy ściemniasz
Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz
Choć się marnie odwzajemniasz
Kocham Cie życie
Kiedy sen kończy się, kończy się, kończy się o świcie
A ja się rzucam
Z nadzieją nową na budzący się dzień.(...)
Minęło trochę czasu...
Minęło trochę czasu, jestem o tamte doświadczenia silniejsza... inaczej na to patrzę i do tego podchodzę, zmienił się mój pogląd na ten temat - temat śmierci... Czas nie jest wieczny, każdy z nas przychodzi i odchodzi, rodzimy się i umieramy...
Czy czujemy, że mamy ochronę i opiekę z Góry? Czy, kiedy zbliża się drogi naszej kres, czy to czujemy? Czy bliscy przychodzą do nas, Ci, którzy są już w innym wymiarze? Jak wiele pytań wyskakuje w jednej chwili... Czy umiemy na nie odpowiedzieć? Jak uważamy? Czy życie jest tu na ziemi, a co dzieje się z nami, kiedy umieramy? Co dzieje się, kiedy umiera nasze ciało fizyczne, to co dzieje się z duszą? Czy ktoś zastanawiał się nad tym? Jeśli tego nie przeżyjemy, to nie mamy odpowiedzi, chyba że ... doświadczamy różnych niesamowitych zjawisk, które dają nam bardzo jasny przekaz i obraz tego, jak to jest, jak to wygląda i co dzieje się tuż po tym, kiedy nasze ciało zakończyło ziemskie wędrowanie...
Jakie to zaskakujące...
Siłę dało mi poznanie tego, czego tak bardzo się obawiałam... W obliczu bardzo trudnych spraw i warunków znajdujemy w sobie siłę o jakiej nawet trudno pomyśleć, a jednak - ujawniła się w odpowiednim momencie dając wiele dobrego i to było jedne, jedyne rozwiązanie, nie można było inaczej w sytuacji, jaka wtedy była.
Dziś inaczej do tego podchodzę...
To zaskakujące, ze kiedyś tak bardzo bałam się śmierci, czy tematów z tym związanych, nie umiałam się odnaleźć, kiedy ktoś w moim towarzystwie poruszał te tematy, były dla mnie na tyle trudne, że automatycznie blokowałam się na to i najchętniej miałam ochotę uciec, by tego nie słyszeć, by nie być w centrum rozmów poruszanych na te trudne tematy, które wywoływały bardzo dużo bólu.
Dziś minęło już trochę czasu, stało się tak, że musiałam stanąć z tym tematem - prawie twarzą w twarz, gdzie różne trudne wydarzenia i przeżycia, sprawiły, że oswoiłam się z tymi tematami. Poznałam je, doświadczając - czegoś bardzo niesamowicie trudnego... Mianowicie poznając - znieczulicę - ludzi, którzy mogą pomóc w sytuacji zagrożenia życia, a one bezdusznie olewały osoby, które potrzebowały pomocy - by ratować życie.... Ta bezsilność i wszystkie bardzo silne emocje sprawiły we mnie ogromny bunt przeciw - ludziom... - zawiedli moje zaufanie, jakim darzyłam - NFZ...
Czas, kiedy więcej w nas ciszy i zadumy...
Nadchodzi czas, zbliża się do nas...czas zadumy nad tym, co mija, czas kiedy nasze myśli biegną we wspomnienia o osobach, które były nam bliskie, które kochaliśmy i kochamy całym sercem cały czas. Jak wiele pytań wyskakuje w tym czasie... Pytań odnośnie życia, ale też śmierci, ulotności chwili...życia...
Sprawy ważne i te najważniejsze...
Na wszystko w życiu jest czas, na sprawy ważne i te najważniejsze. Czasem nie mamy na nie wpływu, bo samo życie to nam układa, stawiając nas pod ścianą z naszymi decyzjami. Czasami plan dnia sam to wszystko weryfikuje, choćbyśmy nie wiem jak chcieli - przewagę ma - Ktoś - Kto nad Nami czuwa i doskonale wie, co jest dla nas najlepsze na każdy czas. a my? My czasami mamy plany, które nie realizują się, bo nasze plany są całkiem inne i Boga plany wobec nas też są całkiem inne. czasem buntujemy się na ten stan rzeczy, ale to nie daje nam nic. Kiedy mija czas, sami przekonujemy się,że jednak Bóg doskonale wiedział, co jest dla nas najlepsze, co służy dla naszego najwyższego dobra, i na nic nasze starania czy opory.
Październik już zbliża się ku końcowi...
Październik już zbliża się ku końcowi. Jak ten miesiąc bardzo szybko mi minął... Na pewno do tego przyczyniły się dni, które mogłabym nazwać - przerwą w życiu...postojem, od życia, od funkcjonowania, kiedy były dni pełne dużego wykluczenia, odpoczynku, regeneracji...Czasem, właśnie tak organizm i ciało zrobią stop, taki konieczny przystanek - od wszystkiego - na już! Czy się tego chce, czy nie... za dużo było w życiu spraw naraz i emocji, które sięgały zenitu, a zdrowie mamy - jedno i skoro, nie chciałam zrobić przerwy, to Ktoś - zadecydował za mnie, stawiając mnie w obliczu - choroby, która chcąc nie chcąc położyła mnie do łóżka, z bardzo wysoką gorączką, ogólnym stanem bardzo silnego wyczerpania...
Od dziś nowa przygoda z Tworzeniem - Canva...
Od dziś nowy początek, z czymś co może przynieść coś miłego, coś dobrego, coś pożytecznego, coś zaskakującego...coś...coś...coś.... A jak będzie czas to pokaże najdokładniej... Dziś nie uchylajmy jeszcze czegoś, co na chwilę obecną jakby dopiero stawał się ziarenkiem, a co powstanie z tego, czy da fajny plon, wszystko się okaże w odpowiednim miejscu, czasie i kolejności. Póki co, coś dało nowy początek. Lubię tak, kiedy coś się zaczyna, kiedy poznać można coś nowego, co daje ciekawość, satysfakcję...:)
Poniedziałek 27.10.2025 - już w nowym czasie.
Już od soboty mamy zmianę czasu z letniego na zimowy, a więc przesuwaliśmy zegary z godz.3.00 na 2.00, czyli śpimy o godzinę dłużej.:) ;) A tak ogólnie to zastanawiam się komu jest potrzebna ta zmiana czasu? Czy nie może być jeden czas przez cały - czas? Po co i na co i dla kogo i czemu ma to służyć, by były te zmiany? co roku są debaty, by to już nie było zmiany, albo , że już to ostatnia zmiana czasu, a kiedy nadchodzi - czas, okazuje się, ze i tak zmieniamy czas...
poniedziałek, 20 października 2025
czwartek, 2 października 2025
A gdyby tak utworzyć coś...
A gdyby tak utworzyć coś... co skryło by się na początek - w szufladzie...?
środa, 24 września 2025
niedziela, 31 sierpnia 2025
piątek, 22 sierpnia 2025
piątek, 30 maja 2025
wtorek, 8 kwietnia 2025
środa, 2 kwietnia 2025
piątek, 28 marca 2025
sobota, 22 marca 2025
piątek, 14 marca 2025
wtorek, 11 marca 2025
poniedziałek, 10 marca 2025
piątek, 21 lutego 2025
74 post - Piątek - Iskierka - Aleja gwiazd.wmv
73 post - Piątek
Piątek, piąteczek, piątunio i mamy weekend... w którym wszystko zdarzyć się może...
czwartek, 20 lutego 2025
środa, 19 lutego 2025
sobota, 15 lutego 2025
46 post - Sobota
Zastanawiam się jak mam to zrozumieć, czy jest to dla mnie doświadczenie, czy ja mam to sobie tak tłumaczyć, by w tej sytuacji szukać - drugiego dna? Czy jest to zbieg okoliczności? Czy może sytuacja, w której powinnam poszukać rozwiązania zdecydowanie głębiej? Rodzą się różne pytania i coraz częściej odnoszę wrażenie, że nie jest prosty temat, a złożony i wiem, że do tego dotrę, bo nie daje mi to spokoju... Rozwiążę tę zagadkę, wiem, że muszę, bo mam pewne przypuszczenia, ale muszę stopniowo do tego dojść i dojdę, bo może to nie przypadek, że takie mam doświadczenia. Przecież nic nie dzieje się przypadkiem, tak? Dokładnie tak. To skoro to nie przypadek, więc - co ma dać - ta powtarzająca sytuacja ...? W głowie rodzi się tyle pomysłów... każdy z nich wydawać się może realny - konkretny, ale - dlaczego...? Czy te różne znaki z życia, które mogą być - znakami... mogą świadczyć o kruchości życia i śmierci? Czy może o tym, że nie można się przyzwyczajać i kochać? Ale jak żyć bez miłości? Przecież to jest niemożliwe, naprawdę nie wyobrażam tego sobie, by żyć bez miłości - do ludzi, czy zwierzątek czy jeszcze - innych spraw... ale nie będę rozwijała może - głębiej - sytuacji - spraw, które też zauważyłam - już od bardzo dawna... No właśnie - tak naprawdę - już od mojego dzieciństwa... Ooooooo i właśnie teraz pomyślałam, że faktycznie - już od wczesnego dzieciństwa ... zauważyłam, różne zbieżne sytuacje... To naprawdę ciekawe, bo przecież byłam dzieckiem, a potrafiłam - zauważyć różne sytuacje, przecież to byłoby niesamowite, że jako dziecko już bym wiedziała o tak ważnych sprawach, nikt przecież mi tego nie powiedział i nigdzie tego nie usłyszałam, a więc wniosek nasuwa się jeden - może to przeżyłam dużo wcześniej, stąd - jakieś przebłyski z dużo wcześniejszego czasu i zostały strzępki w pamięci . To by mogło układać się w logiczną całość. Musi w tym coś być, bo wtedy tak o tym pomyślałam i dziś... też o tym pomyślałam, a przecież ta sytuacja - z dziś - była po raz 1 wszy... chyba , że ... już to kiedyś przerabiałam... Rozwiążę tę zagadkę, bo czuję intuicyjnie, że jest to wierzchołek - ogromnej góry lodowej, że stopniowo będę docierała do coraz to głębszej warstwy - całego - lodowcowego - wtajemniczenia, które sięga może bardzo daleko wstecz...Tak samo, jak te różne znaki, które wzięły się też tak nagle, a ja je czułam, że muszę otrzymać, to jest zaskakujące...
45 post - Sobota - Dziś odszedł Greyek......
piątek, 14 lutego 2025
niedziela, 9 lutego 2025
33 post - Niedziela - Carmel & Grey
W sobotę - 8 lutego już do Nas trafiły - cudne maluszki, żywe sreberka - Przystojniaczki dwa maleńkie, baaardzo maleńkie. Podobno mają 5 tygodni, ale nie sądzę, e tyle mają, one są tak bardzo malutkie...Miałam wcześniej już takie zwierzaczki i 6 tygodniowe były o dużo większe, cięższe ... Te szkrabki są naprawdę maluszkami... Jak ogromna radość, że już dziś mogły trafić do domku Naszego, że mogliśmy już ukochiwać je ... Pani w sklepie zoologicznym była niezorientowana mówiąc Nam, by Ich nie dotykać przez kilka dni... Zrobiłam, tak, jak już wiem z własnego doświadczenia i intuicyjnie i to już dało mi odpowiedź. Szkrabki, już wtulały się i Carmelek półtorej godzinie u Nas dał sam buziaczki, na początek z ząbkami, a później już bez ząbków, tym, samy, potwierdzając, że Nam zaufał, że Nas kocha.... Ależ to piękne odczucie, taki wyraz zaufania i miłości, coś wspaniałego poczuć od zwierzaczka, jeszcze takiego całkiem maleńkiego, że po tak krótkim czasie już pokazał, że zaczyna ufać, że kocha i że czuje się coraz bardziej bezpieczne,... Grey natomiast troszeczkę zrobił siusiu na mnie i się zawstydził chowając za Carmelkiem, ależ to było cudowne i świadczy o tym, że mimo, że jest tak bardzo maleńki, to też jest inteligentny i na przyszłość już nie załatwi się na Nas, a będzie dawał znać, jak będzie chciał się załatwić, sam da znać, że zrozumiemy o co chodzi.:)
Następne wzięcie na rączki i znowu przytulaski i buziaczki i uwielbiają być przy sobie, czują się bezpieczniej i pewniej, coraz częściej odgłosy już badawcze i szczęśliwe wydają z siebie.
Jak je wcześniej do klateczki wkładałam, to to silny pisk był, nie chciały iść do klatki, chciały być jeszcze na rączkach, może przypominałam im Mamusię, że tak poczuły się bezpiecznie i tuliły i buziaczki dawały... Coś pięknego... Jak tu nie kochać takich zwierzaczków? No nie można - trzeba kochać, bo są prześliczne i kochane, aż chce się mieć je cały czas na raczkach, by się wtulały...
Tradycyjnie porozpieszczam je... jak to ja :) ;) Będą u Nas bardzo szczęśliwe, bo będą bardzo kochane i będą to czuły i wiedziały, że bardzo je kochamy, będą swobodne i bezpieczne i jak znam życie i te zwierzaczki, to będzie z Nimi dużo śmiechu, coś tak myślę...:)
czwartek, 6 lutego 2025
czwartek, 30 stycznia 2025
16 post - Czwartek - 30.01.2025..... Pożegnanie Suuny'usia.....
Dziś pożegnaliśmy ukochane moje zwierzątko... Mojego Pieszczoszka.... Serduszko..... Był bardzo dzielny przez całe swoje 5 letnie życie...
środa, 15 stycznia 2025
wtorek, 14 stycznia 2025
7 post - Wtorek - 2 ga Nowenna Pompejańska - 1 wszy dzień
Druga Nowenna Pompejańska -
1 Dzień - 14 styczeń 2025 + 54 dni = 8 marca koniec
6 post - Wtorek - Książki warte polecenia.
Arthur Ramirez :
1.''Choroba i Dusza: Odkrywanie Ukrytych Wiadomości Ciała''.
Jak rozwiązywać problemy zdrowotne i samouzdrawiać się poprzez dialog między ciałem, umysłem i duszą.
2.'' Choroba Jako Symbol''.
Książka, która uczy, jak samemu wyleczyć się z chorób w oparciu o dialog między ciałem, umysłem i duszą.
Wierzę w to, że miałam natrafić na te książki, bo to kolejne znaki, które stawiają mi wskazówki nad czym powinnam się skupić, by to poznać. przeczytać i nauczyć się z tego świadomie korzystać. Są tego warte, bo są ogromną lekcją i odpowiedziami na różne pytania - czasem - te - bez odpowiedzi, ...
4 post - Wtorek - 1 dzień Nowenny Pompejańskiej.
Dziś rozpoczęłam kolejną Nowennę Pompejańską.. czyli drugą z inną intencją, które zakończy się - dokładnie 8 marca... bo trwa 54 dni. Ta wcześniejsza zakończy się 26 lutego. Cieszę się z tego, że realizuję swoje zamierzenia, że coraz łatwiej jest mi być konsekwentną w tym, co wydawało się raczej bardzo trudne do zrealizowania, a tymczasem, nie jest tak trudno, jest to możliwe. Zaczyna być coraz większa satysfakcja i wzmacnia się moja silna wola. Jestem z siebie dumna, że moje kolejne cele stają się punktem w stawaniu się coraz lepszą wersją siebie.
1 dzień Nowenny pompejańskiej - 4 styczeń 2025 - 54 dni = 54 dzień - 26 luty - koniec
2 post - Wtorek - 14.01.2025
Dziś już na szczęście ostatni antybiotyk wzięłam... niby widać poprawę, ale jeszcze czuć dyskomfort. Mam nadzieję, że kolejna kontrolna wizyta zaowocuje konkretnym działaniem. Muszę myśleć pozytywnie, że to nie było tak naprawdę nic poważnego, jednak trzeba cierpliwości do pełnego wyzdrowienia...
Jestem wdzięczna, że to doświadczenie też sprawdziło mnie, jaka jestem, jak reaguję i jak ważne jest nastawienie, jeśli przychodzi nagła choroba.

